I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu

ul. Żwirki i Wigury 3, 98 - 200 Sieradz, tel. 43 827 - 14 - 25

PowiatGodło
Dzisiaj jest: 18 Czerwca 2018    |    Imieniny obchodzą: Elżbieta, Paula, Marek

Focus na kino

W bieżącym roku szkolnym ponownie uczestniczymy w  projekcie Filmoteki Szkolnej – Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej.

Na wszystkich seansach filmowych obecna była klasa 2b, ale zduńskowolskie kino, w którym odbywają się projekcje, odwiedziła również klasa 2a, 1a i 1b.

W tym roku wybraliśmy cykl „Trudne tematy”, który skierowany jest do uczniów, którzy w sposób otwarty
i dojrzały starają się poznawać prawdę o otaczającym nas świecie. W tym cyklu zostały zaproponowane filmy, które
nie tylko poruszają ważne problemy współczesnego świata,
ale są też bliskie nam, młodym ludziom, dotyczą często
sytuacji, w których sami się znajdujemy. Dzięki spotkaniom
z tym kinem możemy konfrontować swoje wyobrażenie
o świecie z postawami zaprezentowanymi w filmach, możemy próbować odnaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania, podjąć dialog z rzeczywistością.

„Trudne tematy” proponują drogę w poszukiwaniu wartości i kształtowania postaw etycznych, uczą odpowiedzialności, tolerancji, dają przykłady zachowań, jak odnaleźć się we współczesnym świecie i w jaki sposób ustrzec się przed zagrożeniami cywilizacyjnymi.

W wybranym przez nas cyklu obejrzeliśmy następujące filmy: „Amy”, „Wymyk”, „W jego oczach”, „Pokot”, „Cały ten cukier”, ”Labirynt fauna”.

Projekcje i warsztaty odbywają się w gościnnym kinie „Ratusz” w Zduńskiej Woli, gdzie naszym przewodnikiem po świecie filmów jest Pani Emilia Gorąca, koordynator programu. Opiekunem projektu w naszej szkole jest Pani Beata Kielek, a do programu w bieżącym roku szkolnym dołączyła Pani Magdalena Pacholik.

                                      Kinomaniacy z II b

Zaczynamy…

II TRANSZA, ODCINKI:
* 6 XI 2017 – „Amy” i „Wymyk”- 2b, 2a pod opieką p. Beaty Kielek  i p. Danuty Kuchareczko
* 19 I 2018 – „W jego oczach” i „Pokot” – 2b, 1a pod opiekąp. Beaty Kielek i p. Magdaleny Pacholik
* 26 III 2018 – „Cały ten cukier” i „Labirynt fauna” – 2b i 1b pod opieką p. Beaty Kielek i p. Agaty Iwankiewicz

 

  • okladka (1)
  • okladka (1)
  • okladka (2)
  • okladka (2)
  • okladka (3)
  • okladka (4)
  • okladka (5)

 

Recenzje filmów

"Amy" (1)

Film  Asifa Kapadii z 2015 roku pod tytułem „Amy” łączy w sobie trzy gatunki (jest to zarówno film biograficzny, dramat, a także film muzyczny). Reżyser opisuje w nim życie słynnej na cały świat brytyjskiej piosenkarki -Amy Winehouse. Obraz otrzymał w 2016 roku Oskara za nalepszy pełnometrażowy film dokumentalny oraz nagrodę BAFTA również w tej samej kategorii.


Film zmontowany jest z wielu prywatnych nagrań samej Amy, jej przyjaciół, rodziny, a także z fragmentów dokumentowanych sesji nagraniowych i fotograficznych czy też koncertów. Dzięki temu możemy poznać głowną bohaterkę nie tylko od strony prywatnej, ale także jeszcze jako dziecko, obserwować jak kiełkuje w niej marzenie o karierze muzycznej. Widzimy jej pierwsze kroki na scenie,  a potem wielką międzynarodową karierę. Powoli też dostrzegamy jej upadek w odchłań uzależnień od narkotyków i alkoholu.
Reżyser ukazuje nam tym samym drugą stronę jej historii,  zupełnie odmienną od tej z pierwszysch stron  gazet. Amy, w  dokumencie, to przede wszystkim szczera, spontaniczna i nad wyraz wrażliwa dziewczyna, pisząca wiersze i pragnąca, by ktoś ją pokochał.
To, co można nazwać wielką zaletą tego filmu to fakt, iż nie obserwujemy jej historii jedynie z jednego punktu widzenia. Obraz wzbogacają wywiady z przyjaciółmi, rodzicami i mężem Amy, co sprawia, że poznajemy ją nie tyko jako gwiazdę, ale też jako przyjaciółkę, żonę czy córkę.
Kapadia nie waha się pokazywać w filmie toksycznych relacji wokalistki z jej ojcem i chorobliwej miłości do męża Blake’a Fiedlera, przy którym zaczęła zażywać heroinę i crack, co spowodowało wiele jej kłopotów, a także upadek zdrowia psychicznego i fizycznego.  
Jako kolejnego winowajcę upadku Winehouse przedstawia się w biografii media. Możemy oglądać fragmenty filmu, w którym reporteży oślepiają piosenkarkę blaskiem fleszy, „miażdżą” swoim naporem, a także,  dowiadując się o jej licznych uzależnieniach i kłopotach psychicznych po prostu najzwyczajniej w świecie nękają ją, czynią z jej życia spektakl medialny i stawiają w możliwie najgorszym świetle tylko po to, aby wzbudzić jak największą sensację i osiągnąć wysokie zyski.
Niezwykłym atutem filmu jest jego ścieżka dzwiękowa, która składa się z oryginalnych nagrań piosenek wykonywanych przez samą Amy, doskonale stapiających się z fabułą i odźwierciedlających jej przemyślenia, pragnienia bądź wewnętrzny ból, zależne od etapu życia,w którym akurat znajdowała się gwiazda.
„Amy” można rozpatrywać pod wieloma względami i skupiac się na rożnych wątkach zawartych w biografii, np. odnieść się do walki z nałogiem, roli najbliższych w życiu czy też destrukcyjnym wpływie sławy na człowieka. Z tego między innymi powodu warto obejrzeć ten film, gdyż płynące z niego przemyślenia mogą nam się przydać nawet na zbliżającą się maturę!

Flm Asifa Kapadii jest pod każdym względem dziełem wartościowym. Każe nam zastanowić  się nad głębszym sensem piosenek, które na co dzień  nucimy pod nosem. Ponadto film jest w 100% realistyczny.
Jedynym minusem, jaki można dostrzec w tym dziele filmowym, jest potrzeba pełnego skupienia się na filmie i zaangażowania w niego, gdyż nie posiada niestety dubbingu. Jest pokazywany z napisami, a chwila nieuwagi może grozić chwilowym zagubieniem wątku! Mimo tego warto go obejrzeć, do czego gorąco zachęcamy.


                                                                                                                                     Zuzanna i Julia
kl. II a

 

"Amy" (2)

Amy Winehouse to wokalistka, której głos rozpoznawany jest na całym świecie. Ogromna ilość sprzedanych płyt i miliony fanów w każdym zakątku globu to marzenie każdej początkującej gwiazdy. Swoją sławę zyskała dzięki niezwykłemu talentowi i autentyczności. W szczytowym momencie swojej kariery stale dominowała na listach przebojów i zdobywała najważniejsze
w muzycznym świecie wyróżnienia, takie jak: BRIT Awards, Grammy czy nagrody stacji MTV. Niestety nie była znana tylko z tego. Wzbudzała również wiele kontrowersji i wywoływała skrajne emocje ze względu na skandale związane z jej życiem uczuciowym oraz uzależnieniem od alkoholu
i narkotyków. Reżyser Asif Kapadia pozwolił spojrzeć na Amy z nowej, wzruszającej perspektywy. Zerwał z kreowaniem jej na bezczelną alkoholiczkę i pokazał nam osobę wrażliwą, błyskotliwą, szalenie utalentowaną i kochającą aż do bólu. W 2015 roku powstał dokument pt. „Amy”, który nie tylko wywołał burzę medialną, ale też stał się jednym z najbardziej nagradzanych filmów ówczesnego sezonu. Zdobył między innymi Oscara w kategorii „Najlepszy film dokumentalny” oraz nagrodę Brytyjskiej Akademii Filmowej BAFTA.

„Amy” to film  dla każdego, kto  zainteresowany jest  życiem i twórczością wokalistki, jak i tych, którzy słyszeli o niej tylko plotki i pogłoski. Nikt z nas nie wie w tej chwili, co naprawdę kierowało główną bohaterką i co czuła, ale Kapadia stara się to pokazać jak najbardziej obiektywnie, przy okazji zachowując ciągłość obrazu przy użyciu archiwalnych materiałów – nagrań z koncertów i zza  kulis, ale także z imprez z przyjaciółmi, z wakacji i zwykłych domowych sytuacji.

 Soundtrack jest w pełni złożony z piosenek głównej bohaterki i kompozycji brazylijskiego muzyka Antonio Pinto, które łączą się z fotografiami z życia Amy. Warto podkreślić, że dokument jest niemalże kompletnie pozbawiony tzw. „gadających głów”, czyli ludzi wypowiadających się w studiu przed kamerą. Z filmu wyłania się postać młodej dziewczyny – bardzo wrażliwej , ale zaszczutej przez  portale plotkarskie i social media. Asif Kapadia pozwala nam całkowicie wejść w życie Amy, ale nie od tej strony, od której robili to paparazzi. Chce, abyśmy chociaż na dwie godziny wczuli się w jej sytuację.

Amy Winehouse, oddając się swojemu największemu zamiłowaniu – muzyce, nie radzi sobiez presją sławy. Widzimy zagubioną dziewczynę,  pragnącą ucieczki od chaosu popularności. Oglądający     zostają także wciągnięci  w konflikt z życiowym partnerem Blake’m Fielderem oraz z ojcem, który ( na marginesie) został w dokumencie przedstawiony w bardzo niekorzystnym świetle, po czym rozpoczął swoistą kampanię przeciwko filmowi Kapadii, zwieńczoną premierą jego własnego filmu o córce. Jednak ten fakt został w mediach niemalże przemilczany.

„Amy” zasługuje na uznanie głównie za niespotykaną w świecie filmów dokumentalnych formułę i ukazanie piosenkarki jako człowieka, a nie zdjęcia w kolorowej gazetce. Można by się nawet posunąć do stwierdzenia, że Amy Winehouse stała się Księżną Dianą świata muzyki. Obie nie mogły uwolnić się od popularności, która okazała się dla nich przekleństwem. Z dokumentu
w rytm przebojów wokalistki „strumieniami wylewa się” krytyka dziennikarzy i fotografów, którzy nie pozwalali jej spokojnie żyć i być może mieli duży wpływ na jej przedwczesną śmierć, nie wspominając już o Fielderze.

 Końcowy efekt jest taki, że trudno nie uronić łzy przy napisach końcowych. To właśnie jest najsmutniejsze – zapłakaliśmy nad Amy dopiero po tym, jak odeszła na zawsze.

               Aneta Machała, Dawid Strzemieczny
 kl. II b

Amy Winehouse - Rehab

 

 

"Cały ten cukier" (1)

Film dokumentalny „Cały ten cukier” trafił do kin w 2014 r. Jego producentem, reżyserem oraz scenarzystą jest Australijczyk -  Damon Gameau. Zainspirowany tematyką szkodliwego wpływu cukru na zdrowie,  postanowił sfilmować przebieg eksperymentu, który polegał na wprowadzeniu do swojej diety takiej dziennej ilości cukru, jaką spożywa przeciętny mieszkaniec jego kraju. W dodatku cukier ten nie mógł pochodzić z żadnego rodzaju fast – foodów, a z  produktów uważanych przez społeczeństwo za  nieszkodliwe.

Odtwórca roli – sam reżyser- zaprasza widzów na wspólną podróż, w której odkrywa skutki stałego spożywania tzw. „ukrytego cukru”. Robi to w sposób ciekawy, a jego postać  nie jest przerysowana. Fabuła filmu wciąga, szokuje, a co najważniejsze- prowokuje do przemyśleń. Bohater inspiruje oraz dostarcza wielu ciekawych i zaskakujących informacji. Historia jest spójna i logiczna, brakuje  jedynie dokładniejszych badań, które mogłyby być przedstawione w nieco bardziej specjalistyczny sposób.

Naszym zdaniem film „Cały ten cukier” jest zdecydowanie wart polecenia. Przekazuje problematyczne zagadnienie szkodliwości pozornie zdrowych produktów w sposób przystępny i lekki. Sądzimy, iż do podobnych wniosków doszli krytycy Australijskiej Akademii Sztuk Filmowych,  przyznając mu w 2015 r. nagrodę w kategorii „Najlepszy film dokumentalny”.

Myślimy, że w obecnych czasach takie  filmy są bardzo potrzebne,  aby pokazać, że produkty spożywcze i informacje na nich zawarte  należy stale kontrolować.

 

Magdalena i Wiktoria
kl. II b


"Cały ten cukier" (2)

„Cały ten cukier” to film z gatunku dokumentalnych. Jest dziełem reżysera, będącego jednocześnie autorem scenariusza - Damona Gameau. Premiera światowa filmu odbyła się w listopadzie 2014, natomiast w Polsce mogliśmy go oglądać od 18 marca 2016 roku.

Aktor australijskiego pochodzenia, w swym półtoragodzinnym dokumencie, próbuje zasygnalizować szkodliwe działanie cukru na nasz organizm. Sam pomysł na zrealizowanie filmu jest dość ciekawy. Nie zobaczymy w nim przeciętnego obrazowania faktów, a przemawiające do widza ostrzeżenie związane z ilością spożywanego cukru. Autor bowiem  wziął udział w trwającym dwa miesiące eksperymencie, w czasie którego funkcjonowanie jego organizmu było systematycznie poddawane badaniom. Początkowo aktor znajdował się w przedziale 20% najzdrowszych ludzi na świecie. Wszystko się jednak zmieniło, gdy przystąpił do eksperymentu, polegającego na codziennym dostarczaniu do organizmu około 40 łyżeczek cukru, występujących

w produktach pozornie zdrowych, takich jak płatki śniadaniowe, jogurty,  soki  itp. Cały proces był stale filmowany. Według badań , robionych w określonych odstępach czasowych, nie tylko pogorszył się stan fizyczny  Demona Gameau, ale także psychiczny. Nadwaga, która była efektem tak dużej ilości spożywanego cukru, była oczywiście główną przyczyną pogorszenia się stanu zdrowia, ale co bardziej interesujące-  także umysł i psychika aktora uległy pewnym zmianom. Odczuwalny stał się brak koncentracji w chwilach spadku cukru, a także ogólne uczucie zmęczenia i brak chęci do wykonywania czynności, które wcześniej nie stanowiły problemu. Dopiero po dostarczeniu odpowiedniej dawki sacharydów wszystko wracało do normy, choć niestety było to działanie krótkotrwałe.

Dzięki ukazaniu w taki sposób wpływu cukru na organizm ludzki, film bardzo mocno oddziaływuje na widza. Wplatanie wątków historycznych,  związanych z rdzennymi mieszkańcami Australii, tj.  Aborygenami i próba zwalczania nawyku spożywania ogromnej ilości cukru, który w dawnych czasach nie był tak powszechny, wzmacnia przekaz filmu, ostrzegając przed potocznie zwaną „białą śmiercią”.

Choć wydawać by się mogło, że dokument ukierunkowany jest w jednym celu- zwalczaniu nawyku, to jest on zrealizowany w dość obiektywnej formie. Ukazane są fragmenty wywiadów z wieloma badaczami i analitykami, którzy na swój sposób przedstawiają prawdę o cukrze.

Mamy także wątek ogromnego koncernu, jakim jest Coca Cola i opisu  sposobów,  jakie stosują zakłady przemysłowe, by zwiększyć popyt na ich produkty, bez względu na ryzyko, jakie ze sobą niosą.

Film opowiada  także o  manipulacji  konsumentami, wykorzystywaną przez licznych producentów, choć to zapewne namiastka tego czemu ulegamy, za czym podążamy i co wybieramy. Tu nasuwa się pytanie, gdzie szukać prawdy, skoro jest ona w taki sposób formułowana, aby odpowiadała poszczególnym liderom rynku?

Uważam, że pomysł Demona Gameau na realizację dokumentu „Cały ten cukier” był doskonały. Forma ukazywania faktów, przekazywanie najistotniejszych elementów oraz niekoniecznie znanych  nam informacji znacznie wpłynęła na odbiór filmu przez widza i dała czas na zastanowienie się czy każda łyżeczka cukru, którą spożywamy, jest warta skutków, które za sobą niesie.

Sądzę, że jest to film godny polecenia rodzicom, którzy od narodzin powinni wpajać swym dzieciom nawyki zdrowego i rozsądnego żywienia oraz sami dawać odpowiedni przykład. Dzięki tego typu dokumentom w przystępny sposób można przyswajać wiedzę oraz ukierunkowywać swój styl życia na lepszy.

 

Gabrysia
kl. I b

 

"Wymyk"

Film pod tytułem „Wymyk” w reżyserii Grzegorza Zglińskiego to polski dramat, wyprodukowany w 2011 roku. Zdjęcia do filmu powstawały w Łodzi od lipca do sierpnia w 2010 roku. Produkcja otrzymała 6 nagród, w tym 3 Złote Lwy.

 Film przedstawia historię dwóch braci : starszego – Alfreda, granego przez Roberta Więckiewicza i młodszego – Jerzego, w tej roli Łukasz Simlat. Prowadzą oni przeciętne życie, wypełnione pracą i obowiązkami domowymi. Pomimo pokrewieństwa, braci dzieli przepaść. Alfred poszukuje silnych wrażeń, podczas gdy Jerzy stara się być dobrym ojcem i przedsiębiorcą. Pomiędzy rodzeństwem często dochodzi do konfliktów, zazwyczaj na tle zawodowym, jednak mają one swoje podłoże w chęci uzyskania aprobaty ojca. Pewnego dnia bracia, jadąc pociągiem, zauważają grupę agresywnych nastolatków, którzy napastują młodą kobietę. Jerzy postanawia zareagować, przez co naraża się na niebezpieczeństwo. Starszy z braci staje przed wyborem: pomóc i tym samym narazić samego siebie czy pozostać biernym, czyli bezpiecznym. Pogrążając się w swoim konflikcie wewnętrznym, nie reaguje. Skutkiem samotnej walki Jerzego z napastnikami jest jego tragiczny wypadek. Po tym incydencie akcja filmu gwałtownie zwalnia, skupiając się na przeżyciach wewnętrznych Alfreda.

 Naszym zdaniem film nie należał do najlepszych. Kilkoma pierwszymi scenami sugerował, że będzie dramatem z elementami filmu akcji, jednakże szybko stracił impet; skupiał się na dylematach moralnych głównego bohatera. Nie licząc ostatniej sceny, produkcja niczym nas nie zaskoczyła, a wręcz znudziła. Aktorzy nie mieli nawet szansy się wykazać, ponieważ fabuła nie była wymagająca. Kolorystyka filmu, której zadaniem zazwyczaj jest wdrożenie widza w klimat dzieła, w tym przypadku wprowadziła nas w przygnębienie wizualne, a nie emocjonalne. Reżyser, nie wykorzystał całego potencjału historii, którą przedstawiał film. Chociaż widzimy jego starania, aby prostym stylem opowiedzieć, że tego typu problemy mają miejsce w życiu każdego z nas, odbiera się wrażenie, że nie zaangażował się w produkcję i pozostawił film samemu sobie. Trzeba jednak przyznać, że film porusza ważny temat – obojętność społeczeństwa.

 

M.D. i  P.G.
kl. II b


"Pokot"

Powieść Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych"  to kryminał z elementami satyry, który ma na celu ośmieszyć społeczeństwo. Adaptacją  utworu jest film Agnieszki Holland i Kasi Adamik  pt. „Pokot”. Premiera tej produkcji odbyła się 24.02.2017r. Ekranizacja ta zdobyła wiele nagród, tj. Srebrnego Niedźwiedzia i Europejską Nagrodę Filmową. Film wywołał też wiele kontrowersji ze względu na ukazane w nim brutalne sceny i krytyczne podejście do problemu myślistwa w Polsce.

Główną bohaterką jest starsza kobieta. Nazywa się Janina Duszejko (Agnieszka Mandat). Janina to, dorabiająca jako nauczycielka języka angielskiego w podstawówce, miłośniczka zwierząt. Mieszka samotnie w chacie na skraju lasu w towarzystwie swoich dwóch psów, które znikają w tajemniczych okolicznościach. Akcja dzieje się w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie dochodzi do serii morderstw, a ślady zbrodni wskazują na winę zwierzyny leśniej. Pani Duszejko na własną rękę prowadzi śledztwo w tej sprawie, dążąc do sprawiedliwości i kary dla okrutnych myśliwych. Walczy o zakaz łowów w lasach.

Film Agnieszki Holland doskonale pokazuje odbiorcom wady polskiej prowincji. Ukazane jest okrucieństwo zarówno wobec ludzi jak i zwierząt. Nie da się przeoczyć obojętności społeczeństwa na zło, łamania prawa oraz cienia, który rzuca  film na problem myślistwa.

Naszą uwagę przyciągnął sposób, w jaki producenci „Pokotu” zwizualizowali sceny, które wywołują zarówno negatywne jak i pozytywne emocje. Fragmenty te są nakręcone  niebywale profesjonalnie. Kadry są szczegółowo dopracowane w taki sposób, że każda scena zwraca uwagę widza ze względu na charakterystyczną estetykę wykonania. Scenografia jest typowo wiejska, w niektórych scenach wręcz sielankowa, co kontrastuje ze scenerią ukazywaną podczas epizodycznych morderstw. Muzyka w wykonaniu Antoniego Łazarkiewicza towarzyszyła nam przez cały film, budowała napięcie i dodawała dramaturgii kluczowym momentom akcji.

Podsumowując - stwierdzamy, że film Agnieszki Holland pt. „Pokot” jest wart obejrzenia w celu poszerzania swoich horyzontów oraz wypracowania własnej opinii na trudny, aktualny temat, jakim jest okrucieństwo ludzkiej natury. Film możemy też analizować  pod kątem psychologicznym jako bunt ludzkiego serca i umysłu po traumatycznych przeżyciach. Fabuła prowadzona w ciekawy sposób, jest bogata w postaci różnorodne charakterologicznie, jednak możemy odnieść wrażenie, iż są one, kolokwialnie mówiąc, czarno-białe. Mimo, że „Pokot” ma pewne niedociągnięcia uważamy, że jest to dobrze zrealizowany film wart obejrzenia. Brakuje mu jednak pewnych elementów, które wg nas kwalifikowałyby go jako kandydata do Oscara.

 

Monika, Patrycja i Wiktor
kl. II b


"W jego oczach" (1)

Urocza, intymna historia o przyjaźni i miłości.


Każda miłość jest piękna. Nie ma złej miłości. Zdarza się jednak, że bywa nieakceptowana przez otoczenie lub nieodwzajemniona, jak mieliśmy okazję się przekonać, oglądając film brazylijski „W jego oczach” w reżyserii  Daniela Ribeiro na podstawie jego autorskiego scenariusza. Ta krótkometrażowa produkcja z 2010 roku opowiada historię pierwszej miłości niewidomego nastolatka zakochanego w … szkolnym koledze. Akcja filmu rozgrywa się w spokojnym brazylijskim miasteczku, a fabuła skupia uwagę na kształtowaniu się seksualności niewidomego nastolatka.

Rolę głównego bohatera  - niewidomego Leonardo – gra Ghilherme Lobo. Jego przyjaciółkę  Giovanę zagrała Tess Amorim. Leo, z racji swej niepełnosprawności, ma nadopiekuńczych rodziców, od których chce się uniezależnić, planując wyjazd do zagranicznej szkoły z internatem. Wkrótce do ich klasy dołącza nowy uczeń Gabriel (w tej roli Fabio Audi), który  wystawi na próbę długoletnią przyjaźń Leo i Gi.  To film o dorastaniu i okrywaniu seksualności, o przyjaźni i odmienności.

„W jego oczach” to film pozytywnie oceniany przez krytyków. Został wyróżniony kilkoma nagrodami filmowymi, między innymi na festiwalu w Berlinie w kategorii - najlepszy film fabularny. Czy słusznie? Daniel Ribeiro zrealizował film o trudnej tematyce: niepełnosprawności, homofobii, uprzedzeniach i stereotypach, z którymi muszą walczyć jego bohaterowie. Ponadto, reżyser zainteresował się uniwersalnymi zagadnieniami związanymi z okresem dojrzewania, czyli młodzieńczą niepewnością, poszukiwaniem samego siebie, buntem wobec rodziców i pierwszymi doświadczeniami erotycznymi. Co ciekawe, filmowi bohaterowie, wydają się nieco wyidealizowani: nie przeklinają i nie palą papierosów. Choć „szamocą się” emocjonalnie, potrafią też wykazać się  zadziwiającym opanowaniem i zdrowym rozsądkiem. Szczególnie Leo to wrażliwy licealista słuchający Brahmsa i Vivaldiego. To zdecydowana zaleta filmu, który – w przeciwieństwie do wielu innych - nie epatuje brutalnością i nagimi scenami. Jest natomiast piękną, szczerą i poruszającą opowieścią o przyjaźni i miłości. Po jej obejrzeniu widz zaczyna marzyć o takich uczuciach – prostych i bezinteresownych. Na pewno miłośnicy wartkiej i pełnej zwrotów akcji trzymającej w napięciu poczują się zawiedzeni, bowiem jej tu nie znajdą. „W jego oczach” to nostalgiczny film z gatunku kina psychologicznego.  Reżyser pokazuje, jak  bardzo sensualnym doświadczeniem, czyli odbieranym  wszystkimi zmysłami, może być zakochanie. Przypomina, że miłość bywa jednocześnie uwznioślająca i samolubna.

Warto przyjrzeć się jeszcze grze aktorskiej. Najtrudniejsze zadanie przypadło Ghilherme’owi Lobo, który musiał wcielić się w rolę niewidomego nastolatka. Należy przyznać, że znakomicie zagrał niepełnosprawnego Leonardo. Po obejrzeniu filmu dyskutowaliśmy, czy aktor ten faktycznie jest osobą niewidomą. Okazało się, że to tylko gra aktorska. Lobo nie ma problemów ze wzrokiem. Należą mu się więc gratulacje za talent. Dobrze spisał się również Fabio Audi w roli Gabriela. Jego gra była naturalna, zdystansowana, pozbawiona przesadnej gestykulacji. Warto docenić jednak starania obu aktorów, których czekało nie lada wyzwanie, gdyż musieli zagrać homoseksualnych nastolatków. Co ciekawe, pierwszoplanowe postacie zagrali wyłącznie amatorzy!

„W jego oczach” porusza trudną i kontrowersyjną tematykę, toteż można go polecić młodzieży licealnej. Z pewnością uczy tolerancji do środowisk LGTB. To historia wysoce prawdopodobna i subtelnie opowiedziana.  Zawiera pozytywne przesłanie: „Przeżyj życie po swojemu i nie przejmuj się tym, co powiedzą inni.”

 

Klaudia, Weronika, Zuzanna
kl. II b

 

"W jego oczach" (2)

„W jego oczach” to film w  reżyserii Daniela Ribeiro, który jest także autorem scenariusza tej brazylijskiej produkcji. Został doceniony, otrzymując Nagrodę Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej w sekcji 'Panorama' podczas Berlinale 2014 oraz Nagrodę Teddy za najlepszy film pełnometrażowy poświęcony homoseksualistom. W 2015 roku był kandydatem Brazylii do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. W Polsce miał swoją premierę 29 sierpnia 2014 roku. Ribeiro jest autorem jeszcze dwóch filmów, z których jeden (krótkometrażowy) nawiązuje do recenzowanego przeze mnie dzieła.

„W jego oczach” to jeden z tych filmów, który zdecydowanie mnie zaskoczył. Pozytywnie, bez dwóch zdań. Jego tematyka sprawia, że łatwo było stworzyć przygnębiający dramat, jednak Ribeiro zrobił coś dokładnie odwrotnego. Wchodząc na salę kinową, byłam wręcz przekonana, że za chwilę na ekranie ujrzę depresyjne sceny przepełnione negatywnymi emocjami. Nic z tego! Może i u niektórych odbiorców pojawiły się łzy, ale z pewnością tylko te  szczęścia i wzruszenia.

Film porusza wiele ważnych tematów. Mówi o homoseksualizmie, ale nie skupia się tylko na tym. Opowiada historię niewidomego nastoletniego chłopaka - Leonarda. Ukazuje, z jakimi problemami się boryka oraz jak społeczeństwo reaguje na jego ślepotę . Chłopca zagrał Ghilherme Lobo i genialnie wywiązał się z zadania. Mimo, że aktor nie jest niewidomy, świetnie odegrał rolę i nie zawiódł moich oczekiwań.

Oglądając „W jego oczach” obserwujemy zmiany, jakie zachodzą w młodych ludziach podczas okresu dojrzewania. Bohater stara się uniezależnić od zbyt opiekuńczej matki; rodzice, martwiąc się  o syna, nieświadomie go ograniczają. Z czasem zaczyna mu to przeszkadzać - pragnie samodzielności. Reżyser starannie pokazał relacje rodzinnie. Wydaje się, że matka gra główne skrzypce w domu, jednak to ojciec rozumie syna i jego chęć rozpostarcia skrzydeł. Aktorzy doskonale odtwarzają emocje i uczucia, dzięki czemu sceny pozbawione są sztuczności.

Niezwykle trafnie też został ukazany motyw przyjaźni. Ribeiro przedstawił w filmie niesamowitą więź damsko-męską. Najlepsza przyjaciółka Leonarda – Giovana (w tej roli  Tess Amorim) zna się z nim od dziecka. Bohaterowie pokazują nam, że ślepota nie jest ani ograniczeniem, ani przeszkodą do zbudowania prawdziwej przyjaźni. I mimo, że zdarzają się kryzysy, a ich relacja jest nieraz wystawiana na próbę, to zawsze dochodzą do porozumienia. To kolejny argument wskazujący na to, jak silnie są ze sobą związani.

Reżyser ukazał także problemy społeczne. Szkoła, do której uczęszczają zarówno Giovana, jak i Leonardo, nie jest przystosowana dla osób niewidomych. Choć większość uczniów nie zwraca uwagi na dźwięki wydawane przez specjalną maszynę, na której pisze nastolatek, oczywiście znajdują się i tacy, dla których to idealne źródło kpin. ‘Klasowi żartownisie’ dokuczają Leonardowi - ich postacie przedstawiają typowych uczniów szkoły średniej, którzy, aby zaistnieć, wyśmiewają się z innych. Pragną zdobyć dzięki temu poklask u rówieśników. Ich zachowanie może otworzyć niektórym oczy i pokazać, że wśród nas także znajdują się takie osoby.

Najważniejszym zagadnieniem są jednak zmiany zachodzące w dorastającym Leonardzie. Zaczynają buzować w nim hormony. Nigdy jeszcze się nie zakochał, pragnie więc poznać to uczucie i przeżyć pierwszy pocałunek. Jak mówi sam reżyser, seksualność jest powiązana ze zmysłem wzroku, więc jak ktoś, kto nie widzi, ma dowiedzieć się ,że jest dla kogoś atrakcyjny? Co więcej, na podstawie czego taka osoba, która nigdy nie widziała ani mężczyzny, ani kobiety, ma określić swoją orientację seksualną? Film pozwala odpowiedzieć na te trudne pytania. Choć chłopak jest homoseksualistą, film bardziej skupia się na drodze dojrzewania, poszukiwaniu własnego ja i nowych doświadczeniach, a nie na samej orientacji.

Elementy te sprawiają, że temat homoseksualizmu jest wpleciony delikatnie. Wszystko wygląda naturalnie jak ciekawy i wzruszający romans. Kiedy pojawia się Gabriel (Fábio Audi), od razu zwraca uwagę na niewidomego chłopaka, za którym siada w ławce. Uczniowie otrzymują zadanie do zrealizowania w formie projektu i okazuje się, że mają pracować w parach. Wówczas relacja Gabriela z Leonardem rozkwita, natomiast przyjaźń Giovanny i Leonarda poddana jest próbie. Burza nierozumianych przez Leonarda emocji pojawia się w jego sercu.  Reżyser ukazuje wszystkie te rozterki: strach przed odrzuceniem, wyśmianie, poniżenie. Jednak, jak się okazuje, bohaterowie filmu są niezwykle otwarci i tolerancyjni. Być może jest to spowodowane tym, że sam reżyser to Brazylijczyk, a akcja rozgrywa się w brazylijskim miasteczku. W 2011 roku państwo to zatwierdziło prawo zrównujące związki jednopłciowe z tradycyjnymi małżeństwami. Homoseksualiści zyskali przywileje podatkowe i emerytalne, a także możliwość adoptowania dzieci.

Sceny miłosne w filmie są niezwykle romantyczne i łagodne, dzięki czemu nawet 'bardziej wrażliwe oczy' mogą ze spokojem je obejrzeć. Myślę, że film wielu z nas może wręcz przekonać do tolerancji, a nawet akceptacji odmienności różnego rodzaju. Zrozumieniu, że to całkiem naturalne, że to część naszego życia, naszej społeczności. Nie możemy zamykać się na takie tematy. Wyznanie Leonarda na temat jego orientacji seksualnej zaskoczyło Giovannę. Jak sama stwierdziła, nie spodziewała się tego po nim. Tak samo jest przecież z Gabrielem. Dziewczyny są nim zauroczone,
a on je grzecznie zbywa. Pokazuje nam to, że takie osoby są wśród nas. Są takie same, nie muszą się wyróżniać w jakiś specjalny sposób. Często nie ujawniają się, bojąc się reakcji innych. Doskonale widać na filmie, jak główny bohater męczy się, by przełamać barierę i wyznać trapiący go sekret.

Zdecydowanie jest to dobry film. Ribeiro stworzył niezwykle subtelne dzieło, poruszające trudne tematy i skłaniające do refleksji. Moim zdaniem może ono pomóc w walce z homofobią oraz z brakiem tolerancji wobec odmienności. Jednak, aby mogło tak się stać, film musi zostać obejrzany, dlatego gorąco go polecamy.

Wiktoria i Oliwia
 kl. II b

 

"Labirynt fauna" (1)

26 marca br. miałam (jak się później okazało) wielką przyjemność wziąć udział w projekcji filmu „Labirynt Fauna”. Warto tutaj wspomnieć, że był to obraz prezentowany w ramach projektu -  Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej. Filmoteka Szkolna. Zatem jeszcze przed jego obejrzeniem oczekiwałam dzieła wyróżniającego się nie tylko znakomitą grą aktorską i stroną techniczną, ale też unikatowością wątków i przesłania do odbiorców.

„Labirynt Fauna” to wyraz kunsztu artystycznego. Film wyreżyserowany przez znanego hiszpańskiego artystę Guillermo del Toro. Akcja  rozgrywa się w latach 50. XX w. , a więc w okresie wojny w Hiszpanii. Sytuacja w kraju jest napięta, frankiści, po wygranym starciu, starają się przejąć kontrolę na obszarem całego kraju, likwidując jednocześnie oddziały partyzanckie sprzeciwiające się ich władzy. Główną bohaterkę-  Ofelię- poznajemy jako około dziesięcioletnią dziewczynkę, która wraz z ciężarną matką jest w podróży do domu ojczyma, zwolennika generała Franka. Główna postać filmu jest ciekawa świata, kocha książki, szczególnie baśnie, w które wierzy całym sercem. Świat realny przeplata się więc ze światem jej wyobraźni, fantastycznym.  Dotychczasowe życie  bohaterki ulega radykalnej zmianie w momencie, gdy poznaje magiczne stworzenie- Fauna, strzegącego labiryntu wokół domu jej ojczyma. Ofelia dowiaduje się, że w jej ciele znajduje się dusza  córki władcy podziemnej krainy, która wieki temu zgubiła się i umarła na Ziemi, a teraz ma powrócić do domu ojca. Aby dostać się do tego magicznego świata, Ofelia ma zostać poddana próbom, które są niezwykle trudnymi zadaniami, wymagającymi nie tylko sprytu, ale też dojrzałości. Ostatecznym wyzwaniem okazuje się odmowa zabicia własnego brata. Jej konsekwencją jest śmierć dziewczyny. W tym utworze występują również wątki poboczne, m.in. historia służącej, zarządczyni domu, której brat jest żołnierzem armii oporu czy też lekarza, który staje przed wyborem, którymi wartościami powinien się kierować: moralnymi czy też politycznymi. Odtwórczynią głównej roli jest Ivana Baquero, której gra aktorska zasługuje na wyróżnienie, nie tylko za sugestywne oddanie emocji, targających młodą Ofelią, lecz także za obrazowe ukazanie procesu dojrzewania, wkraczania w świat dorosłych.

„Labirynt Fauna” można nazwać arcydziełem filmowym z kilku powodów. Pierwszym z nich będzie różnorodność motywów i sensów filmu. Główna bohaterka w kolejnych scenach filmu doznaje przemiany. Zmienia się pod względem fizycznym, ale przede wszystkim sposobem myślenia, pojmowania natury świata. Wraz z kolejnymi, coraz trudniejszymi zadaniami wyznaczanymi jej przez Fauna, przekonuje się o potędze chciwości, miłości i oddania. Jej poglądy i wiara w bajki jest krytykowana przez  matkę, która nakłania ją do zmiany zainteresowań. Przewrotne jest to, że w momencie, w którym kobieta choruje to właśnie magiczny „lek” przepisany przez Fauna, pozwala jej powrócić do zdrowia, czego nie potrafiła uczynić konwencjonalna medycyna. Świat dziewczynki jest nierealny, ludzie postrzegają go jako nieistniejący. Uważam, że wszystkie sytuacje, w których znalazła się Ofelia, spotykanie magicznych stworzeń, wyzwania, tak naprawdę były tworem jej wyobraźni. Próbowała w ten sposób wytłumaczyć sobie brutalną rzeczywistość, którą stanowi śmierć i żałoba po ojcu, a później także po matce. Wojenne czasy nie należą do szczęśliwych, szczególnie dla dzieci, które nie potrafią zrozumieć pobudek kierujących żołnierzami. Wymyślanie przygód mogło stanowić dla naszej bohaterki formę ucieczki od problemów i trosk. Ofelia jest jednak niezwykłą postacią. W końcowej scenie ryzykuje własnym życiem, chroniąc swojego nowo narodzonego brata. Jest to akt odwagi, niespotykany w tak młodym wieku. Świadczy, że w tym momencie nie była już dzieckiem, była starszą siostrą, potrafiącą poświęcić swoje życie w obronie rodzeństwa. Za swój czyn została wynagrodzona i trafiła do wymarzonego królestwa ojca, w podziemiach, gdzie panuje radość, miłość i wzajemne zaufanie. Nie można oprzeć się wrażeniu, że to królestwo jest alegorią chrześcijańskiego nieba, opisywanego w Biblii. W tym kontekście ojciec stanowi symbol Boga, który wynagradza swoje dzieci za dobre, sprawiedliwe życie na Ziemi.

Utwór jest przykładem majstersztyku w operowaniu światłem. Kolory są zależne od rodzaju scen, ale tez występujących postaci. Bohaterowie negatywni przybierają ciemne barwy, znajdując się w cieniu, podczas gdy w świecie fantastycznym, wyobrażanym sobie przez Ofelię, panują kolory jasne. Modelunek światłocieniowy jest miękki, następują delikatne przejścia scen. W tym filmie emocje bohaterów są przekazywane w sposób dość nietypowy, nie tylko poprzez pokazanie mimiki twarzy, lecz także przybliżeniu oczu, w których możemy zauważyć strach, gniew, radość. Kostiumy odzwierciedlają charakter epoki, wyrażają podziały w społeczeństwie. Stroje dam są bogatsze, wykwintniejsze niż ubiory kucharek czy gospodyń. Wiele scen naturalistycznych ukazuje piękno przyrody. Również istotną częścią filmu jest wspaniała muzyka skomponowana przez Javiera Navaretta, która dodaje wzniosłości, emocjonalności scenom, porusza widza.

W tle utworu toczy się walka dobra ze złem, reprezentowana przez pojedynek frankistów z partyzantami. Jest to film, nie tylko fantastyczny, lecz także dający nam możliwość zrozumienia powagi tamtych czasów, problemów, z jakimi borykali się ówcześni ludzie: rozdzielone rodziny, brak odpowiedniej opieki medycznej, jedzenia. To codzienność, że ludzie są torturowani w celu zdobycia informacji. Nigdy nie można czuć się bezpiecznie, zawsze istnieje ryzyko utraty życia. Wątki poboczne wkomponowują się w walkę Ofelii ze strachem, czasem i własnymi słabościami. Pokazują, że każdy z nas rozgrywa w swoim życiu pojedynek, a jego wynik spoczywa w naszych rękach. Zakończenie filmu może wydawać się niejednoznaczne. Z jednej strony zwycięstwo wojsk oporu i wyzwolenie, z drugiej - śmierć niewinnej dziewczynki. Jednakże powinniśmy zastanowić się czy na pewno Ofelia umarła? Czy ukazana podziemna kraina, tak naprawdę nie była miejscem zbawienia? Uważam, że dziewczynka dotarła do miejsca, do którego od samego początku dążyła, nie rozumiejąc, że to miejsce nie znajduje się na Ziemi, jednak w głowie i sercu każdego z nas. Człowiek jest istotą śmiertelną. Pobyt na Ziemi jest obarczony takimi samymi wyzwaniami, jakim musiała sprostać Ofelia, ich rodzaj pozostaje jednak kwestią indywidualną, dla dzieci może być to pojedynek z magicznymi stworzeniami, dla dorosłych oddanie życia za ojczyznę.

„Labirynt Fauna” spotkał się z wielką popularnością wśród widzów, znudzonych już utworami prostymi, niewymagającymi refleksji. Jest to dzieło uhonorowane wieloma nagrodami, w tym tymi najważniejszymi - 3 Oscarami w kategoriach: scenografia, zdjęcia i charakteryzacja. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć tak wyjątkowego filmu. Z jednej strony wzruszającego, a z drugiej zmuszającego do przemyślenia swojego życia. Nie jest to typowy utwór z „happy endem”. W 2017 roku na ekrany kin wszedł film „Kształt wody” tego samego reżysera, również nagrodzony przez amerykańską Akademię Filmową. Pragnę jak najszybciej go obejrzeć i ocenić, czy jest tak samo wartościowy jak „Labirynt Fauna”, do którego na pewno w przyszłości powrócę.

Ola Fryncel
kl. I b

 

"Labirynt fauna" (2)

Labirynt Fauna – wyobraźnia dziecka czy okrutna rzeczywistość?

Fantastyka często bywa gatunkiem niedocenianym wśród ludzi dorosłych. Traktowana jest jako coś nierzeczywistego, nierealnego, wymyślonego, a przez to niezasługującego na poświęcanie tak cennego obecnie czasu. Dla wielu, którzy uważają, że już od dawna są zbyt dojrzali, aby oglądać lub czytać bajki, to po prostu abstrakcja, niemająca żadnego przełożenia na świat, który nas otacza. Takie podejście do tego tematu jest w pewnym stopniu zrozumiałe, gdyż przesłanie wielu dzieł należących do działu fantasy jest spłycane przez ich twórców. Ogranicza się najczęściej do heroicznej walki o przetrwanie , uratowanie świata lub wyidealizowanej miłości, czyli wartości, które w naszej szarej rzeczywistości są  rzadkie i  zbyt wzniosłe, aby ludzie mogli się z nimi utożsamiać. Większość z nas interesują raczej bieżące problemy osobiste albo społeczne, na każdym kroku przekonujemy się, że życie jest okrutne, a bohaterowie, ich postawy i zachowania, o których czytamy w książkach ,są tylko fikcją. Jednakże fantastyka dobrze wykorzystana stanowi doskonałe narzędzie do ukazywania ważnych kwestii i nierzadko bardzo trudnej problematyki, którą niełatwo przedstawić w sposób bezpośredni. Za zasłoną magii, czarów i baśniowych bohaterów często kryją się ludzkie słabości, schematy postępowania, skomplikowana psychika postaci lub wręcz przeciwnie – uwypuklenie tego, co w nas najlepsze i do czego warto dążyć. Niestety, granica pomiędzy dobrą fantastyką a zwykłą bajką jest bardzo cienka. Dlatego stworzenie dzieła,  zawierającego wątki fantastyczne, ale zarazem poruszającego, niejednokrotnie wybrednego, odbiorcę jest bardzo trudne. Wymaga od twórców swoistego spojrzenia na rzeczywistość czy historię przez pryzmat wyobraźni dziecka.

„Labirynt Fauna” to bez wątpienia jeden z najlepszych filmów fantasy. To hiszpańsko-meksykańsko-amerykańska produkcja w reżyserii Gulliermo del Toro, wyprodukowana w roku 2006, która swoją premierę miała 27 maja 2006 r. na świecie, a w Polsce niemal rok później – 30 marca 2007 r. Ekranizacja ta 25 lutego 2007 r. została nagrodzona trzema Oscarami w następujących kategoriach:   najlepsza scenografia i dekoracja wnętrz, najlepsze zdjęcia i charakteryzacja. Poza tym, film ten doceniono także podczas festiwalu filmowego w Cannes – jego projekcja zakończyła się trwającą 22 minuty owacją na stojąco. Dodatkowo, produkcja została uhonorowana trzema nagrodami BAFTA, w tym dla najlepszego filmu obcojęzycznego, siedmioma hiszpańskimi nagrodami Goya i szeregiem innych wyróżnień, uzyskała również pozytywne opinie światowych krytyków.

W ekranizacji zagrali zarówno aktorzy doświadczeni, mający już na swoim koncie wiele innych ról - tacy jak np. Sergi López, Ariadna Gil czy Maribel Verdú, ale i aktorzy młodzi bądź mniej utytułowani, jak np. odtwórczyni roli głównej postaci - Ivana Baquero, a także Alex Angulo, Doug Jones-  grający tytułowego Fauna czy Roger Casamajor. Czas trwania filmu wynosi 118 min, a nakręcony został w języku hiszpańskim. Autorem nagrodzonej scenografii jest Eugenio Caballero, zdjęcia natomiast wykonał Guillermo Navarro. Muzykę z kolei skomponował hiszpański kompozytor muzyki filmowej- twórca ścieżki dźwiękowej m.in. do takich filmów jak „Pęknięcia”, „Lustra”, „Byzantium” czy „Gniew tytanów”- Javier Navarrete. Budżet produkcji wyniósł 17 milionów dolarów.

Film rozpoczyna się od smutnej baśni o nieśmiertelnej księżniczce, czytanej przez główną bohaterkę – około jedenastoletnią dziewczynkę- o imieniu Ofelia, która wraz ze swoją ciężarną matką  jest w drodze do ukrytej wśród lasu posiadłości, surowo zarządzanej przez ojczyma dziecka – okrutnego kapitana Vidala. Sama akcja ekranizacji rozgrywa się podczas II wojny światowej, w roku 1944 r., w rządzonej przez frankistów Hiszpanii. Vidal jest gorącym zwolennikiem faszystowskiej polityki generała Franco, nieustannie „poluje” na ukrywających się w lesie , walczących o wolność, partyzantów. Dopuszcza się przy tym szeregu brutalnych, nieludzkich czynów, nierzadko karze ludzi nawet wobec braku konkretnych dowodów, mogących świadczyć o ich nielegalnej działalności. Dla widza szybko okazuje się bezwzględnym sadystą, mającym za nic ludzki strach, ból i cierpienie, a wręcz wydawać by się mogło, że jest człowiekiem czerpiącym z tego pewnego rodzaju przyjemność. Ofelia nie czuje się dobrze w nowym „domu”, boi się człowieka, który ma zastępować jej ojca. Poza tym, obawia się też o zdrowie matki, gdyż okazuje się, że ciąża kobiety jest zagrożona. Pewnej nocy  dziewczynka  spotyka wróżkę, która prowadzi ją do starego labiryntu, ukrytego w lesie rozciągającym się wokół domu. Tam Ofelia poznaje tajemniczego Fauna, który twierdzi, iż jest ona długo wyczekiwaną księżniczką podziemnego królestwa. Stwór sugeruje jednak, że aby powrót dziewczynki był możliwy, musi wykonać ona trzy zadania zapisane w pewnej magicznej księdze, którą  jej ofiarowuje, przestrzegając przy tym, że musi zdążyć z wykonaniem poleceń do pełni księżyca.   

Twórca oscarowego „Kształtu wody” w „Labiryncie Fauna” tworzy dwa światy, które nieustannie przenikają się wzajemnie – świat rzeczywisty i fantastyczny. Dlatego też -moim zdaniem-  wymowę filmu możemy  potraktować dosłownie, ale i alegorycznie. Możemy uznać, że Ofelia rzeczywiście spotyka Fauna, zabija ogromną ropuchę, wysysającą soki drzewa, używa magicznej kredy do rysowania drzwi, które następnie przenoszą ją do pomieszczenia, w którym znajduje się potwór pożerający dzieci. Jednak  -według mnie-  „Labirynt Fauna” ma przekaz przede wszystkim symboliczny. Tytułowy „labirynt” to nieustanne wybory kształtujące i komplikujące życie bohaterów, gdyż w filmie  każdy podejmuje pewne decyzje, które są nieodwracalne. Carmen, matka Ofelii, decyduje się na życie u boku brutalnego człowieka, który najprawdopodobniej wcale nie kocha ani jej, ani jej córeczki. Pragnie on  jedynie dziecka, które dopiero ma mu urodzić, chce syna, który byłby w przyszłości spadkobiercą jego idei, tak samo ja on jest kontynuatorem działań swojego ojca. Kobieta, której pierwszy mąż nie żyje, (nie poznajemy dokładnie okoliczności jego śmierci), wierzy , że być może w ten sposób uda jej się uchronić siebie i dziecko przed koszmarem wojennej rzeczywistości. Jest wzorem kochającej matki, gotowej poświęcić wszystko dla swojego dziecka.

Vidal z kolei dokonuje strasznych rzeczy – morduje, konstruuje narzędzia tortur, jest całkowicie pozbawiony skrupułów. To mężczyzna, którego człowieczeństwo stopniowo niszczy coraz bardziej obsesja – na punkcie syna, ojca oraz partyzantów. Widać to szczególnie w jednej z ostatnich scen filmu, kiedy zakrwawiony wychodzi z dzieckiem na rękach, podaje je stojącym partyzantom i prosi o przekazanie mu w przyszłości  informacji o tym, jak i kiedy zginął. W godzinie śmierci chce popsuć zegarek, tak samo jak uczynił to wcześnie jego ojciec. Matki Ofelii Vidal nie darzy uczuciem, co doskonale obrazuje moment, gdy na wieść o tym, że ciąża jest zagrożona,  mówi lekarzowi bez wahania, że ten ma ratować przede wszystkim dziecko a nie jego matkę. Wstydzi się jej przy gościach, mówi, że jest osobą nieobytą, traktuje ją przedmiotowo. Jednocześnie pragnie stworzyć przed innymi pozory, że żyje w szczęśliwej rodzinie. W efekcie takiego postępowania mężczyzna traci wszystko to, co w człowieku jest najpiękniejsze – uczucia, współczucie, empatię, jednym słowem człowieczeństwo, jak również szacunek ze strony innych. Sam tworzy swój wizerunek bezwzględnego potwora w ludzkiej skórze.

Na uwagę zasługują także postacie drugoplanowe, takie jak pracujący dla kapitana doktor Ferreiro oraz służąca Mercedes. Obydwoje należą do działającego w ukryciu ruchu oporu. Decydując się na takie postępowanie ryzykują wszystkim – swoim zdrowiem, życiem, wymykając się potajemnie z posiadłości i pomagając partyzantom nocami. Wierzą jednak, że to, co czynią jest słuszne i dobre, nie ulega wątpliwości, że są to  bohaterowie czasu wojny – ludzie odważni, ale jednocześnie wrażliwi i szlachetni, walczący o lepsze jutro. Charakteryzują się niezłomną postawą i ogromnym hartem ducha, nawet w obliczu śmierci. Przykładem jest doktor Ferreiro, który tuż przed śmiercią z rąk Vidala wypowiada do niego następujące słowa: „Tylko tacy jak Pan wykonują rozkazy bez zastanowienia, kapitanie.”[1]

Moim zdaniem kolejnym atutem „Labiryntu Fauna” jest także sama postać głównej bohaterki i sposób zagrania jej roli przez Ivanę Baquero. Ofelia jest dzieckiem zafascynowanym krainą baśni i czarów, którą zna z książek. Niestety, życie nie jest bajką. Dziewczynka podczas wojny traci ojca, którego bardzo kocha. Matka natomiast jej nie rozumie, twierdzi, że jest już za duża na wróżki i skrzaty, że czas wreszcie dorosnąć. W efekcie Ofelia zostaje sama ze swoimi problemami, czuje się nierozumiana i osamotniona – jedyne oparcie znajduje w służącej Mercedes. Postawiona sama wobec wojennej rzeczywistości jest zmuszona dorosnąć szybciej niż większość dzieci. Ucieka w świat fantazji, w którym staje się księżniczką podziemnego królestwa, której powrotu wszyscy długo wyczekują.

Niemniej jednak, świat stworzony przez Ofelię nie jest piękny, prosty i przyjemny, to mroczne królestwo lęków – sam Faun budzi respekt odbiory, jest porywczy i władczy, z kolei inni bohaterowie fikcyjni, jak np. wielka ropucha wypluwająca sama siebie budzi obrzydzenie i strach. Myślę, że postacie te stanowią odzwierciedlenie  psychiki Ofelii – tej stworzonej przez wojnę i jej okrucieństwa, ukazując zarazem najgłębsze obawy dziecka, np. blady potwór pożerający małe dzieci może wyrażać strach dziewczynki przed utratą nienarodzonego jeszcze brata. Rolę tej trudnej postaci bardzo dobrze odegrała Ivana Baquero. Jej gra aktorska jest naturalna i autentyczna - mamy wrażenie, że na ekranie widzimy nie aktorkę, ale  dziecko targane emocjami. 

Ofelia jednak także dokonuje pewnych wyborów. Jest postacią dynamiczną, dorasta w miarę rozwoju akcji , staje się świadkiem wielu dramatów. Zmiana w charakterze bohaterki jest szczególnie widoczna w tragicznych, końcowych minutach produkcji. Na początku  dziewczynka jest tylko wrażliwym dzieckiem, zafascynowanym światem magii i czarów. Pod koniec filmu, z polecenia Fauna, nie pytając o szczegóły, zabiera swojego braciszka do labiryntu. Jednak nie zgadza się, aby poświęcić go do osiągnięcia własnego szczęścia – Faun żąda bowiem kilku kropli jego krwi. W następnej chwili na miejsce wbiega goniący ją Vidal – wtedy możemy zobaczyć, że tak naprawdę obok Ofelii nikt nie stoi – nie ma Fauna, a dziewczynka jest w labiryncie sama. Mężczyzna  odbiera jej swojego syna, po czym strzela.

Bohaterka natomiast przenosi się już jako księżniczka do podziemnego królestwa, poznaje swojego ojca – króla i matkę - królową. Znajduje się tam także Faun, jednak znacznie młodszy niż w świecie rzeczywistym, który wyjaśnia jej, że w labiryncie pomyślnie zdała ostatnią próbę, nie pozwalając skrzywdzić swojego brata . Wykazała się szlachetnością godną księżniczki. Być może królestwo stanowi tutaj alegorię raju, do którego trafia dusza Ofelii po śmierci, miejsce spotkania z ukochaną matką i ojcem, których przedwcześnie utraciła.

Innymi czynnikami, decydującymi o wysokich ocenach filmu, są scenografia i muzyka. Autentyczność, a zarazem baśniowość, utrzymanej w ciepłych, ciemnych kolorach, scenografii sprawia, że czujemy się  jakbyśmy razem z Ofelią wykonywali zadania powierzone przez Fauna, jakbyśmy znaleźli się w samym centrum wydarzeń. Jako widzowie odczuwamy strach, lęk, obrzydzenie, ciekawi nas świat fantastyczny widziany oczami Ofelii.

Z kolei główny temat muzyczny filmu jest kołysanką, która śpiewana przez różne postacie, nieustannie nam towarzyszy. Jest to smutna melodia, opierająca się na gamie molowej, która idealnie wkomponowuje się w tło poszczególnych scen. Pojawia się przy tym w najważniejszych momentach filmu, sprawiając że jeszcze głębiej odczuwany to, co widzimy na ekranie. To muzyka z rodzaju tych, które „potrafią zagrać na strunach duszy”, wywołując przy tym łzy i potęgując tragizm wydarzeń. Ponadto, w końcowej scenie, gdy Ofelia wchodzi do Sali tronowej, to właśnie muzyka potęguje wrażenie baśniowości i niesamowitości.

Uważam, że „Labirynt Fauna” jest jednym z najlepszych filmów fantasy, jakie oglądałam do tej pory. To ekranizacja, podczas  oglądania której dochodzimy do wniosku, że wątek fantastyczny, bardzo ważny w całym filmie, jest swoistym dodatkiem, uwypuklającym rzeczywiste problemy bohaterów. Dzięki temu przekaz filmu jest jeszcze bardziej widoczny. „Labirynt Fauna” jest dramatem wojennym i psychologicznym. Pokazuje, że wojna jest czymś strasznym, powodującym cierpienie, to źródło lęków i traumy na całe życie. Natomiast faszyzm, jak każdy system totalitarny to pewnego rodzaju potworna baśń wprowadzona w życie. Na  te okrucieństwa szczególnie podatni są najmłodsi - wrażliwe dzieci, odczuwające świat o wiele głębiej niż dorośli i może czasami mają rację, bo przecież: „Potwory są prawdziwe. Tak jak i duchy. One żyją w nas. I czasami wygrywają ”. [2] Biorąc pod uwagę wszystkie atuty tego filmu gorąco  polecam go do obejrzenia.



[1] Cytat z filmu „Labirynt Fauna”, reż. G. del Toro, 2006. Słowa wypowiedziane przez doktora Ferreirę do kapitana Vidala tuż przed śmiercią.
[2] Stephen King

Natalia Maria Świniarska
kl. I b

 

"Labirynt fauna" (3)

26 marca 2018 r. w kinie ,,Ratusz” w Zduńskiej Woli miałam okazję zobaczyć film hiszpańskiej produkcji, zatytułowany ,,Labirynt Fauna”. Premiera odbyła się 27 maja 2006 r., a na ekrany polskich kin wszedł on w marcu 2007 r. Jest to film fabularny z gatunku dramat fantasy. Autorem produkcji, reżyserem i scenarzystą jest Guillermo del Toro. Oprawą muzyczną zajął się ceniony kompozytor Javier Navarrete. Scenografię zaś stworzył Eugenio Caballero. W rolach głównych wystąpili : Jvana Baquero (Ofelia), Doug Jones (Faun), Sergi Lopez kapitan Vidal, ojczym Ofeli), Maribel Verdii (Mercedes), Alex Angulo (doktor Ferreiro), Roger Casamajor (Pedro, brat Mercedes). Akcja rozgrywa się w 1944 r. w Hiszpanii pod koniec wojny domowej. Film przedstawia Historię nastoletniej Ofelii i jej ciężarnej matki, które przyjeżdżają do domu kapitana Vidala. Ojczym dziewczyny toczy wojnę z partyzantami, ukrywającymi się w lasach. Wobec Ofelii jest bardzo surowy. Dziewczynka, uciekając od świata ogarniętego wojną i przemocą, przenosi się w krainę wyobraźni. Napotyka tam różne niezwykłe stworzenia. Jedną z tych postaci jest Faun, który daje jej trzy zadania umożliwiające zostanie księżniczką. Ofelia podejmuje wyzwanie bajkowego stwora. Film jest połączeniem świata fantastycznego z rzeczywistością. Myślę, że mocną stroną filmu Guillermo del Torro jest gra aktorów. Według mnie na wielkie brawa zasługuje odtwórczyni roli Ofelii. Aktorka, mimo młodego wieku, świetnie poradziła sobie ze swoją rolą. Jej gra była bardzo przekonywująca i zachwycała gestami i mimiką. W pamięci zapadła mi także muzyka. Była ona motorem dla akcji filmu. Brzmiała mile dla uszu słuchacza, była również nastrojowa, piękna, a zarazem smutna. Dzieło według mnie urzeka baśniowym pięknem, płynącym z bogatej wyobraźni reżysera. Jedyną rzeczą, która może zniechęcić młodego widza jest wiele drastycznych scen. W mojej ocenie ,,Labirynt Fauna” to film wart obejrzenia. Pokazuje nam dwa światy istniejące w symbiozie obok siebie. Rzeczywisty, przepełniony niejednokrotnie śmiercią i smutkiem oraz świat fantazji, do którego uciekamy, by zapomnieć o troskach dnia codziennego. Film jest wspaniałą lekcją, ponieważ autor umiejętnie pokazuje nam, iż wymarzona bajka nie zawsze ma dobre zakończenie.


Sylwia Jabłońska
kl. I b

        

Zaloguj Zarejestruj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me

Create an account

Fields marked with an asterisk (*) are required.
Name *
Username *
Password *
Verify password *
Email *
Verify email *
Captcha *
Reload Captcha


Licznik odwiedzin

Dzisiaj31
Wczoraj366
W ciągu tygodnia31
Razem653641

Kontakt

I Liceum Ogólnokształcące im. Kazimierza Jagiellończyka
Żwirki i Wigury 3, Sieradz
Tel.  (43) 827 14 25;  501 192 842

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 

image001.jpg zw001.jpg zw002.jpg zw003.jpg zw004.jpg zw006.jpg zw008.jpg zw009.jpg zw010.jpg zw011.jpg zw012.jpg zw013.jpg

TemplatePlazza